Klienci wiedzą, ile mogą zapłacić. Czy rynek potrafi w tej cenie budować?

Podziel się

Mieszkania w cenie 500–700 tys. zł przyciągają największą część popytu, ale w wielu miastach ich oferta nie nadąża za zainteresowaniem kupujących. Rynek coraz wyraźniej zderza się z pytaniem, czy potrafi dostarczyć produkt mieszczący się jednocześnie w budżecie klienta i rachunku ekonomicznym inwestycji.

Czy rynek mieszkaniowy dostarcza dziś produkty w cenie, którą popyt jest w stanie zaakceptować?

Mieszkania za 500-700 tys. zł cieszą się największym zainteresowaniem wśród kupujących na rynku pierwotnym. We Wrocławiu taki przedział cenowy wskazuje ponad 48% potencjalnych nabywców, w Poznaniu ok. 45%, a w Trójmieście ok. 42% osób. Popyt pozostaje na wysokim poziomie, ale czy podaż za nim podąża?

W maju br. oferta mieszkań w powyższym przedziale cenowym zmniejszyła się m.in. w Krakowie czy Wrocławiu. Natomiast w Warszawie, Łodzi, Poznaniu i Trójmieście ich liczba znacznie wzrosła, ale jednocześnie w stolicy szybciej rozwijała się oferta w przedziale 700 tys. – 1 mln zł.

Czy nieruchomość za 500-700 tys. nadal może znajdować się
w dobrej lokalizacji, mieć rozsądny metraż i układ, odpowiadać oczekiwaniom jakościowym, a przy tym zachowywać rentowność projektu?

Średnia wartość kredytu mieszkaniowego w I kwartale 2026 roku wynosiła około 457 tys. zł, a kredyty przekraczające 500 tys. zł odpowiadały już za blisko 34% nowej akcji kredytowej. To pokazuje, jak silnie popularny segment cenowy jest związany z realną zdolnością finansową kupujących. 

Coraz bardziej istotne stają się następujące pytania:
🔸Czy lokale w cenie 500–700 tys. zł będą coraz częściej oznaczały mniejszy metraż?
🔸Czy podaż będzie przesuwała się na obrzeża miast i do gmin ościennych?
🔸Czy rynek zacznie projektować inwestycje przede wszystkim pod zdolność kredytową, a dopiero później pod deklarowane potrzeby nabywców?
🔸I wreszcie: czy „najpopularniejszy segment” nie stanie się wkrótce segmentem najbardziej deficytowym?

Czym jest Polish Real Estate Summit?